5 kwietnia 2008 , 21:33
widzę po południu opis "śpię" i też kładę się do łóżka, tylko tak mogę mieć go w pewnym sensie blisko. sny stają się jedyną ucieczką, ukochałam je, powoli wplatam w nie życie. na ziemię sprowadzają mnie jedynie maturalne powtórki, których jest wciąż za mało. a ja tak bardzo potrzebuję nowego życia. wiem, że dobrym początkiem byłoby wykasowanie jego numeru, ale po prostu nie potrafię.
(67) 14 kwietnia 2008 , 21:29
zdjęcia o wymiarze 37 x 52, pieczątki, świstki i krzywe łopatki z kręgosłupem. prozaicznie kończą się te 3 licealne lata, chwile, w których stałam się jedną piątą wspaniałych kobiet. bałam się tych przepełnionych ludźmi korytarzy, lecz z czasem zaczęłam dostrzegać psa, którego rano można było spotkać biegającego wśród szafek, klamkę otwierającą się ku górze, obserwowałam ludzi niczym cichy detektyw. zmieniłam się, chyba przycichłam i zamknęłam na zewnętrzność, zdobyłam doświadczenie tak górnolotnie nazywane życiowym.
czy to, że ukochałam sobie słowa, oznacza, że one odpłacą mi się miłością? zimowego morza nie było. a co z kawą z żołędzi?
(4) 15 kwietnia 2008 , 18:01
zawsze wzruszam się oglądając "grey's anatomy". za oknem mży szary deszcz, nawijam kosmyk włosów na palec. żona mojego kuzyna poroniła, ich dziecko umarło. przecież czuła już jego ruchy, wiedziała, że to chłopiec, cieszyła się macierzyństwem-jak to możliwe, że w przeciągu jednej godziny wszystko rozpryskuje się w drobny mak? chyba jestem pozbawiona ludzkich uczuć, bo badziej martwię się teraz tym, by mój siostrzeniec urodził się zdrowy i bym w końcu zabrała się ostro za wos. mówiłam już, że potrzebuję spełnienia najbardziej przyziemnych marzeń?
(29) 18 kwietnia 2008 , 18:44
poustawiałam lakiery do paznokci w lodówce. brąz, czerwień, fiolet. mam ochotę rzygać, krzyczeć, płakać i tupać nogami jednocześnie. segreguję jakieś durne notatki zamiast pakować je do głowy. czuję, że mam w niej jakąś sieczkę, bezwładną masę w przelewającej się cieczy. skończyły mi się papierosy i cynamon do kawy. nie będzie dziennikarstwa, własnego miasta z parapetem, mostów i zapachu wody z wiatrem.
toy house. north pole. greenland.
wbrew oznakom wiosny.
/niech ktoś mną potrząśnie i uderzy w twarz./
(61) 20 kwietnia 2008 , 01:25
rybiki w łazience. noc to ich czas, ich dzień.
kiedy wiadomo, że człowiek rozpaczliwie nie akceptuje swojego ciała? najpierw omija lustra i tłoczne miejsca, potem wychodzi jedynie do szkoły, wystawia się na wzrok ludzi tylko wtedy, gdy musi.
"love in cold blood" him'a.
już ją sobie przywłaszczyłam.
(51) 21 kwietnia 2008 , 19:43
traktorowe dźwięki zza okna zamiast muzyki. już za chwilę nastaną te letnie noce, te godziny spędzone na balkonie, na zielonym drewnianym krzesełku z nogami na rozchybotanym stole. jak co roku wrócą te dni, gdy torturuję dziką czereśnię całym moim ciężarem, nos brązowieje a kot atakuje wszystkie napotkane na swej drodze mrówki.
chcę się już znudzić słońcem, oszaleć w ciepłym wietrze.
(18) 23 kwietnia 2008 , 06:02
noc ze słowami, z kradzieżą piosenek.
tata wstał do pracy, razem z kolejnym dniem.
oszukać ciało.
zagłuszyć myśli.
(23) 24 kwietnia 2008 , 00:02
jak dobrze jest usiąść na miejscu kierowcy, przekręcić kluczyk w stacyjce, włączyć światła i puszczając sprzęgło dodać gazu. odczułam niebywałą satysfakcję, gdy wypuściłam się na samodzielną jazdę, parkowałam i zawracałam bez jakichkolwiek podpowiedzi, sprawnie zmieniałam biegi, a sąsiedzi patrzyli na ten obrazek ze zdziwieniem w oczach. wciąż mam nawyki pozostałe po egzaminach: przysunąć fotel maksymalnie, skontrolować lusterka, zapiąć pasy. odkryłam, że prowadzenie samochodu daje mi dużą frajdę, cieszę się jak dziecko, któremu pozwolono kierować z kolan wujka.
na moim podwórku można spotkać dwulatkę, która moczy nogawki w kałużach, naciąga sobie czapkę na oczy i bezustannie chce się huśtać. tak, mam następczynię, już nie jestem najmłodsza w rodzinie. chyba czas dorosnąć.
/Foo obiecał nauczyć mnie dorosłego wiązania sznurówek,
oby miał taką możliwość./
(9) 24 kwietnia 2008 , 13:41
straszny sen i okropny niesmak po nim. macie też tak, że po złych snach czujecie dziwną niechęć do osób, które wam się śniły? M jeszcze nigdy tak mi się nie śnił, miał jakieś dziwnie powykręcane ręce, pod peruką włosy zafarbowane na blond. i nie wiedzieć czemu spał w moim domu, chyba były święta wielkanocne, a moja siostra próbowała mi uświadomić, że mnie okropnie traktuje, że wcale mu nie zależy. a on był ospały, małomówny. okropny sen, obudziłam się ze łzami na policzkach.
niedługo będzie rok.
nie widziałam go już tyle czasu.
"fairytale gone bad".
(37) 25 kwietnia 2008 , 22:36
"to już historia. "takie słowa padły z ust wychowawczyni, głos jej się łamał. ale chyba nikt z 32 osób nie płakał, rozeszliśmy się jakoś tak bez fanfarów i zimnych ogni. nie czuję się absolwentką, jeszcze nie dochodzi do mnie to, że skończyły się te licealne lata. na tyłach zeszytu od angielskiego znalazłam moje próby zrobienia kratek do gry w kółko i krzyżyk, wiele nieudolnych prób. założyłam buty na obcasie, na jakiś czas ujarzmiłam włosy i wysłuchałam tych wszystkich oklepanych sformułowań, tych życzeń pomyślności na przyszłość. a ja wiem, że to jakie będzie moje życie zależy w dużym stopniu ode mnie samej. i niestety wiem też, że skłonność do rozdrapywania przeszłości bardzo przeszkadza mi w tworzeniu podstaw do nowego życia. chiałabym spotkać się z M, skonfrontować to co siedzi we mnie z rzeczywistością. może to wszystko to kwestia przyzwyczajenia, może te wielkie uczucia tak naprawdę wyblakły, a ja nie mogę tego stwierdzić, bo nie mam ku temu okazji.
tak bardzo się pogubiłam.
(48) 30 kwietnia 2008 , 11:22
ja śmieję się oczami. w nich widać czy cieszę się naprawdę czy tylko przyklejam uśmiech na usta. moje oczy oddają wszystko, każdy nastrój. czasem pojawiają się w nich śmieszne iskierki, czasem niebezpiecznie szklą się, a nawet zdarza się, że kapią z nich łzy. zmęczenie chyba też w nich widać, sen skrada się za rzęsami, błądzą po pokoju i szukają skrawka nieba. nie wiem czy je za to lubię, wielokrotnie nie chcą mnie słuchać i żyją własnym życiem. niekontrolowanie powiększają się ze zdziwienia, bez pozwolenia zastygają na ludziach i niejednokrotnie wysyłają złe fluidy. ale potrafią mnie ugłaskać swoją autentycznością, bo chyba to jest w cenie, w mojej cenie.
i to też w nich widać, że zaczynam przywiązywać się do jakiejś osoby.
(5)